Politycznie…

Ostatnio wydarzeń w kraju nam nie brakuje. Wydarzeń, które mniej lub bardziej związane są z polityką. Katastrofa lotnicza, powódź, wybory, zamieszanie z krzyżem. Wytrzymałość polskiego społeczeństwa jest w tej całej sytuacji jak balon, do którego codziennie wdmuchiwane jest powietrze – spory polityczne, społeczne, religijne. Jednak napięcie jest już tak wielkie, że pęknięcie tego balona może nastąpić w każdej chwili. Politycy wszelkich opcji głowią się jak by tu tego powietrza trochę spuścić, ale zamiast tego nadmuchują go jeszcze bardziej.

Co może się stać po pęknięciu balonu? Może powstać dobry grunt pod nową formację polityczną, która skupi ludzi o poglądach będących nieco w cieniu – centrolewicowych. Przy kłótniach na prawicy i nie do końca przewidywalnej drodze SLD, robi się miejsce na liberalną lewicę demokratyczną.

A teraz trochę sobie pomarzę… Widziałbym w tej nowej formacji liderów w postaci ludzi myślących, a jednocześnie takich, którzy mają realny wpływ na polskie społeczeństwo (także albo głównie za pomocą mediów). Janusz Palikot wraz z bardziej lewicową frakcją z PO (znalazłoby się co najmniej kilkoro posłów, którzy mają dość kierunku, w którym zmierza Platforma), do tego Marek Borowski z zapomnianą już dzisiaj SdPL, a na deser jeszcze bardziej zapomniana Partia Demokratyczna (demokraci.pl). Jeśli tylko nie zapomną o swoich liberalnych poglądach społecznych i nie będą psuć gospodarki – jest to dla mnie wymarzona partia (w obecnej sytuacji sceny politycznej).

Pomarzyć wolno 😉 Dlatego mocno kibicuję temu balonowi – żeby w końcu pękł. A pomóc w tym może ośmieszanie się środowisk PiSowskich z obrońcami krzyża i zwolennikami teorii spiskowych na czele.

Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim

Języka angielskiego uczę się od wielu lat. W dzisiejszych czasach jego znajomość jest bezdyskusyjnie przydatna, a często wręcz wymagana. Większość młodych Polaków uczy lub uczyła się tego języka na różne sposoby w swoim życiu. W szkole kładzie się największy nacisk na znajomość zasad języka – gramatyki, poprawnej ortografii i wymowy. Jednak przy formułowaniu myśli w tym języku pojawiają się problemy. Ja miałem stosunkowo niewiele do czynienia z tym językiem na co dzień w mowie. Więcej – w piśmie, szczególnie korzystając z Internetu. Dlatego nie mam problemu z poprawnym pisaniem po angielsku, czy też ze zrozumieniem artykułów, które czytam.
Ostatnio, próbując uczyć się podstaw języka fińskiego, natrafiłem na ciekawy artykuł, napisany przez Fina, a dotyczący znajomości języka angielskiego przez Finów. Pisze on:

„(…) in a typical conversation between people from different nations, the Finn is still trying to formulate his first grammatically correct sentence when others have changed the topic a few times”,

czyli:

„(…) w typowej rozmowie między ludźmi o różnej narodowości, Fin jeszcze ciągle składa swoje pierwsze gramatycznie poprawne zdanie, podczas gdy inni zdążyli już zmienić temat wiele razy”.

To zdanie doskonale oddaje to, co czuję podczas rozmów po angielsku. Jest to o tyle ważne, że ten język jest w mojej pracy podstawowym językiem komunikacji z pracownikami z innych krajów, a takie kontakty są częste.
Podobieństw między Polakami i Finami w kwestii nauki języków jest sporo. Nacisk na poprawność gramatyczną, na poprawność (mniej więcej) wymowy. Mamy też wyrazy, tzw. „false friends”, które brzmią podobnie w angielskim, jak i w polskim/fińskim, ale znaczą coś innego. Jednak zdecydowanie lepiej jest u Finów z osłuchaniem się języka angielskiego. Przede wszystkim, filmy w telewizji są tam nadawane w oryginale, z podpisami. W Polsce niestety jest to ciągle wyjątkiem.

Jeśli chcecie wiedzieć więcej – zajrzyjcie na wyżej zlinkowaną stronę.

Czego brakuje w polskiej polityce?

Polska polityka, jaka jest – każdy widzi. Podział na prawicę i lewicę przestał być aktualny już kilka lat temu. Obecna „prawica” wywodząca się z Solidarności, jest ze sobą skłócona, podobnie jak i lewica, której również nie ominęły podziały. Po 20 latach od zmiany ustroju naszego kraju na demokratyczny, nie ma już miejsca na historyczny podział sceny politycznej na postkomunistów i postsolidarnościowców. Dzisiaj coraz bardziej widoczny jest podział na liberałów i konserwatystów. Jednak dla sporej części społeczeństwa, szczególnie tej z większych miast, czegoś brakuje. Podobnie jest ze mną. Brakuje partii liberalno-liberalnej.

Liberalność i konserwatyzm można rozpatrywać w dwóch kategoriach – gospodarczej i światopoglądowej. Liberalizm gospodarczy jest propagowany najczęściej przez partie prawicowe. Lecz problemem jest zwykle to, że te liberalne partie prawicowe są jednocześnie konserwatywne światopoglądowo. Nie jestem ani politologiem, ani historykiem i prawdę mówiąc nie wiem skąd się wziął konserwatywny liberalizm. Jest to dla mnie nielogiczne, że zwolennicy prawie nieograniczonej wolności gospodarczej, jednocześnie takiej wolności w kwestiach społecznych nie akceptują. Lewica objawia się natomiast jako coś przeciwnego – liberalizm światopoglądowy i „konserwatyzm” gospodarczy, czyli duża rola państwa w gospodarce. Innymi słowy – każdy obywatel jest wolny w swoich przekonaniach społecznych, nikt mu niczego nie narzuca – oprócz zarządzania własnymi pieniędzmi. Bo państwo wie lepiej. Kolejna sprzeczność.

Sam jestem zwolennikiem liberalno-liberalnego podejścia, którego w Polsce nie widać. Każdy człowiek powinien mieć możliwość wyboru własnej drogi życia. I o ile jest ona zgodna z prawem i nie szkodzi innym ludziom – powinna być możliwa. Rola państwa przy takim podejściu jest ograniczona, lecz nie jest możliwe całkowite wyeliminowanie niektórych instytucji. Co więcej – nie da rady, jak na razie, wprowadzić bardziej rewolucyjnych zmian (np. całkowita likwidacja ZUSu i publicznej służby zdrowia). Mimo tego, że teoretycznie byłoby to bardzo dobre, potrzeba mądrego sposobu na okres przejściowy, a takiego dotychczas nikt nie wymyślił. Innym przejawem liberalizacji byłby prawdziwy rozdział Kościoła, i w ogóle wszelkich organizacji religijnych, od państwa. Traktowanie tych organizacji jak wszystkich innych.

Myśląc standardowymi kategoriami podziału partii, najbliżej temu podejściu byłaby centro-lewica. Z obecnej sceny politycznej nie można niczego wskrzesić albo przerobić. Trzeba stworzyć partię od początku, z ludzi charyzmatycznych i pomysłowych. A do tego przyciągnąć specjalistów od najpotrzebniejszych dziedzin. W takiej partii jest także miejsce dla obecnych polityków lewicy i centrum, może także niektórych ludzi prawicy. Jedną z głównych cech tej partii byłoby nie kojarzenie jej z żadnym innym ugrupowaniem obecnym i przeszłym, a przede wszystkim brak oceny przeszłości i polityki historycznej. Jest wiele ważniejszych problemów do rozwiązania niż ciągłe zajmowanie się przeszłością.

Jak myślicie? Czy taka formacja w polityce jest obecnie potrzebna? Czy zyskałaby popularność? A jeśli tak, to czy udałoby się wtedy coś pozytywnie zmienić w Polsce? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.