Wszechstronność umarła?

Daw­no daw­no temu żyli sobie filo­zo­fo­wie, czy­li ludzie świa­tli, cenią­cy naukę. Widzie­li oni świat jako całość, nie ogra­ni­cza­li się do jed­nej dzie­dzi­ny nauki. Byli fizy­ka­mi, che­mi­ka­mi, leka­rza­mi, a tak­że nie­ob­ce byly im nauki spo­łecz­ne. Tak wyglą­da­ły cza­sy przed śre­dnio­wie­czem. Podob­nie było też w epo­kach po tym okre­sie, lecz takich ludzi już naj­czę­ściej nie nazy­wa­my filo­zo­fa­mi.

Obec­nie filo­zof stra­cił zupeł­nie swój sta­tus. Nie jest już czło­wie­kiem „kocha­ją­cym wie­dzę”, tyl­ko marzy­cie­lem, kimś ode­rwa­nym od rze­czy­wi­sto­ści. Tak odbie­ra go spo­łe­czeń­stwo. Spo­łe­czeń­stwo, dla któ­re­go liczy się pogoń za pie­niędz­mi, a co za tym idzie — pogoń za roz­wo­jem, ale w jak naj­węż­szym kie­run­ku. Pro­gra­mi­sta, den­ty­sta, psy­cho­ana­li­tyk, księ­go­wa. Ale nawet przed­sta­wi­cie­le tych zawo­dów w obrę­bie swo­jej dzie­dzi­ny zaj­mu­ją sie naj­czę­ściej tyl­ko pew­nym jej wycin­kiem. Niby to dobrze, bo każ­dy może wybrać to co lubi robić, a w dodat­ku umie to robić dobrze. Pra­cu­je i cała resz­ta wie­dzy nie jest mu potrzeb­na. Bo naj­waż­niej­sze w życiu jest zara­bia­nie pie­nię­dzy.

Takie podej­ście do życia jest powszech­ne. Cięż­ko więc mają oso­by, kto­re pasjo­nu­ją się wie­dzą, któ­rzy mają wszech­stron­ne zain­te­re­so­wa­nia i pre­dys­po­zy­cje do wie­lu zawo­dów. Według powszech­ne­go prze­ko­na­nia „jeśli ktoś jest do wszyst­kie­go, to jest do nicze­go”. Trud­no być naj­lep­szym w jakiejś dzie­dzi­nie jeśli zain­te­re­so­wa­nia się­ga­ją dalej. Taki czło­wiek jed­nak ma szer­szy ogląd rze­czy­wi­sto­ści i potra­fi dużo lepiej ana­li­zo­wać pro­blem, z któ­rym się zde­rzył. Jest podob­ny do takie­go sta­ro­żyt­ne­go filo­zo­fa, któ­ry prze­cież nie wytwa­rzał żad­nych dóbr, nie świad­czył usług, ale był powa­ża­ny i potrzeb­ny. Współ­cze­sny wszech­stron­ny czło­wiek musi się spe­cja­li­zo­wać, a całą resz­tę zosta­wić dla sie­bie. Nie­wie­le osób go zro­zu­mie, a spo­ra więk­szość będzie wyszy­dzać.

Czy napraw­dę nie ma już miej­sca dla ludzi o szer­szych zain­te­re­so­wa­niach? A może jestem w błę­dzie i widzę świat ina­czej? Cie­kaw jestem Waszej opi­nii i zapra­szam do dys­ku­sji.

Ortograficzna masakra

Będąc inter­nau­tą od ponad 8 lat, na co dzień mam kon­takt z ludź­mi z całe­go kra­ju. Z róż­nych regio­nów, w róż­nym wie­ku, zaj­mu­ją­cych się róż­ny­mi pro­fe­sja­mi. W więk­szo­ści są to ludzie mło­dzi — stu­den­ci, a cza­sem ucznio­wie. Każ­dy inter­nau­ta ma tak­że pośred­ni kon­takt z inny­mi bio­rąc udział w dys­ku­sjach w Use­ne­cie czy też na forach. Zauwa­ży­li­ście jak więk­szość pol­skich inter­nau­tów pisze po pol­sku?

Na pierw­szy ogień pój­dzie orto­gra­fia. Nie jest to moc­na stro­na inter­nau­tów. Pomi­jam już fakt pomi­ja­nia pol­skich zna­ków dia­kry­tycz­nych (co jest coraz rzad­sze wśród mło­dych), ale „żeby” nie pisze się przez „rz”. Dosyć strasz­nie wyglą­da­ją wyni­ki z pew­ne­go zapy­ta­nia w googlach — „(…) spo­śród oko­ło 654,000 dla zapy­ta­nia wogu­le”. W takich wyni­kach kró­lu­ją oczy­wi­ście komen­ta­rze z róż­nych ser­wi­sów, fora dys­ku­syj­ne oraz blo­gi — tam, gdzie jest naj­wię­cej mło­dzie­ży. Jesz­cze kil­ka lat temu pięt­no­wa­no takie pisa­nie, szcze­gól­nie w Use­ne­cie. Teraz — pięt­nu­ją­cych jest zbyt mało jak na ogrom dysor­to­gra­fi­ków. Każ­dy z nich oczy­wi­ście jest w sta­nie poświad­czyć to kwit­kiem z porad­ni. Kwit­kiem pro­pa­gu­ją­cym leni­stwo języ­ko­we. Po co na lek­cjach pol­skie­go dyk­tan­da, sko­ro i tak poło­wa uczniów ma teraz takie zaświad­cze­nie?

Secun­do — inter­punk­cja. To, moim zda­niem, naj­więk­sza zmo­ra inter­nau­tów. Napi­sa­nie jed­ne­go zda­nia bez żad­nych zna­ków prze­stan­ko­wych jesz­cze od bie­dy moż­na znieść. Ale napi­sa­nie całe­go posta na forum czy też blo­gu, skła­da­ją­ce­go się z wie­lu zdań, jed­nym cią­giem? Masa­kra! Jeśli pró­bo­wa­li­ście kie­dyś prze­czy­tać taki wpis — wie­cie o czym mówię.

Czy wogu­le sa tu jacys chło­pa­cy bo ja tak to mam do nich pyta­nie zna­czy do was czy wy lubi­cie pla­sti­ko­we lal­ki bar­bie z tip­sa­mi z głu­pia gadt­ka i z kilo­gra­mem tape­ty na gębie pytam sie tak z cie­ka­wo­sci

Po trze­cie — pisa­nie pseu­do­slan­giem. Czy też zauwa­ży­li­ście, że inter­net ostat­nio jest pełen swe­eeeet zio­ma­li, kof­fa­nych pshy­ja­cio­oł i innych smo­ków wawel­skich? Tak, oto przy­szłość nasze­go naro­du! Może ktoś kie­dyś napi­sze na ten temat pra­cę dyplo­mo­wą?

Na koniec zosta­wiam pereł­kę:

Hey moooOye słJ­tha­śNe looodzJ­sqA! Wjem, JsH DAw­no nJe pJsau­AM, za co FAS bar­DZo, baRdZ psHe­pra­Aasham. Na peF­F­no TEn­sQnN­njLj­ś­cJE, Ay NOł DaTh (ale shpAn NJe? Ingljsh zJo­OOom).

W sHQo­OouC Spox, moYA śReDn­JA tho 5.2. CjE­sHY­THa sJem pra­af­fdA MOye QOff­fA­Ne ZJo­mo­oOSje.
ALE, Jaq wjA­dO­mO Oce­nq NjE soM NAy­wa­shn­je­eeeEy­sheE. WasH­NIeYSh SOm sprA­fY­y­Yy sER­Do­oOShqOf­Fe, o tAQ, tHaQ, JA jeSTeM pAan Tjq-TTTAq, a zEeeGAr tho muy ZnaQ. Ło thaq, BBbb­BAR­dZO­Oo lllo­ooOBbb­bJam ThO­OOO OGloN­dAć.
ALlll­Le­Ee DO sed­na SprA­wY psHEFF­fo­Dzonc.…. Z Dawe­edQjeM cora­AAZ dzJwN­JeY. CzY­shbb on mnjEe ooOOn­jQAł? NJE­Da­aaaaf­F­No FfF­cja­łAm moooo poDa­aaaro­wAććć F prE­sEN­Cje QfJo­tqj, QtóR ZeeEEerF­fau­AmMmM fFF mOJM ogró­Dq„ OTshy­YwJ­ś­cjE z QoshO­NQam i zJeM­joN„„, a On mYy na tHo pOwJe­dzJał, sHE ooooofsHe­Eem, bard­DZo SjEm cje­sHy, alE pre­senTH nje mOshE psHy­Y­onć. I jaqoś THAq… pOLA­sU gdzjEśśśśś sOOby i JOosH gggg­go­OOoo nJE fjdZJA­łaM. ŁEeeEeee.……
Mammm thE­rAS Doło­ooOSja­aaaa co jestH bAr­dZo nIe słj­thA­śNe i źLe rOB na ceReN. NaAaa dooof­FO­ooo pod­Th­Shy­Mo­Ooy­Om mnje jEdyn­jE WaSH sujt QoOooMm­MEn­tHA­aShYKj.
DzJE­Nqy­eM WaM z cAłE­GO seR­do­osHqa!

Jakiś komen­tarz? Bo mi powo­li wszyst­ko opa­da…