Informacjoholizm

Zasta­na­wia­li­ście się kie­dyś, czy jeste­ście uza­leż­nie­ni od kom­pu­te­ra? Albo od Inter­ne­tu? Ja się nie­daw­no zasta­na­wia­łem. Od kom­pu­te­ra już nie raz odpo­czy­wa­łem (o ile mogłem). Jego brak przez pierw­sze kil­ka dni mi zupeł­nie nie prze­szka­dza. Potem, zazwy­czaj gdy tro­chę się nudzę, mam ocho­tę zoba­czyć co tam sły­chać w świe­cie i korzy­stam z Inter­ne­tu w tele­fo­nie. Czy­li mógł­bym powie­dzieć, że bar­dziej jestem uza­leż­nio­ny od Inter­ne­tu niż od kom­pu­te­ra. Ale to by była tyl­ko czę­ścio­wa praw­da. To, cze­go naj­bar­dziej mi bra­ku­je, gdy nie mam dostę­pu do kom­pu­te­ra czy też tele­fo­nu, to infor­ma­cje. Takim źró­dłem infor­ma­cji może być tele­wi­zja, tele­ga­ze­ta, a w osta­tecz­no­ści pra­sa papie­ro­wa. Po kil­ku dniach odpo­czyn­ku zawsze naj­bar­dziej bra­ku­je mi niu­sów — co się wyda­rzy­ło w kra­ju, na świe­cie, w bran­ży… to jest wła­śnie naj­więk­szy nar­ko­tyk. Czy jestem infor­ma­cjo­ho­li­kiem? 🙂