Informacjoholizm

Zastanawialiście się kiedyś, czy jesteście uzależnieni od komputera? Albo od Internetu? Ja się niedawno zastanawiałem. Od komputera już nie raz odpoczywałem (o ile mogłem). Jego brak przez pierwsze kilka dni mi zupełnie nie przeszkadza. Potem, zazwyczaj gdy trochę się nudzę, mam ochotę zobaczyć co tam słychać w świecie i korzystam z Internetu w telefonie. Czyli mógłbym powiedzieć, że bardziej jestem uzależniony od Internetu niż od komputera. Ale to by była tylko częściowa prawda. To, czego najbardziej mi brakuje, gdy nie mam dostępu do komputera czy też telefonu, to informacje. Takim źródłem informacji może być telewizja, telegazeta, a w ostateczności prasa papierowa. Po kilku dniach odpoczynku zawsze najbardziej brakuje mi niusów – co się wydarzyło w kraju, na świecie, w branży… to jest właśnie największy narkotyk. Czy jestem informacjoholikiem? 🙂

  • Ainsel

    Gdyby to byl powtarzajacy sie nawyk…który prowadzi do choroby i związanych z nia problemów… psychologicznych i spolecznych… do tego dochodzi utrata kontroli pojawiajaca sie pomimo świadomych wysilków zmierzajacych do ich powstrzymania lub ograniczenia…to tak.
    Symptomy bylyby chyba takie : silne zabsorbowanie…nieudane proby kontroli..w przypadku ograniczenia dostepu do – irytacja ,złosc, przygnebienie, uczucie niepokoju, stres, depresja, problemy osobiste, klamanie, manipulacja otoczeniem…
     
     
     
     

  • Mimo, że nie jest to nałóg, raczej potrzeba, mogłabym świadomie stwierdzić, że tak jak Ty jestem informacjoholiczką.
    Nie tęsknię za komputerem jakotakim, ale właśnie za wiadomościami, masą RSSów, które oczekują na mnie, gdy tylko włączę przeglądarkę. A jak już czekam na odpowiedź na maila lub posta to w ogóle szaleję!
    Wydaje mi się, że to „uzależnienie” jest raczej zaletą niż wadą. Każdy kto potrzebuje informacji, wręcz ich łaknie, jest ciekawy świata i stara się wiedzieć więcej. Wiedzieć więcej, znaczy więcej rozumieć, a to już jest połowa sukcesu.

  • Masz rację Paulinko – to jest do pewnego stopnia zaleta. Ja też uważam, że łaknienie informacji i wiedzy bardzo się opłaca, a także świadczy o człowieku i jego ambicjach. I to jest ta lepsza część informacjoholizmu. Ta gorsza jest nieco związana z tym co napisała Ainsel. Może nie czuję, że jest to jakaś choroba, ale pewne objawy mnie niepokoją. Gdy odstawi się ode mnie źródło informacji, szukam innego. Jak się odstawi wszystkie źródła informacji, to czuję przygnębienie i straszną nudę, czasem także irytację czy złość. Chociaż nigdy nie próbowałem świadomie się ograniczać. Nie wiem, czy to można już podpiąć pod uzależnienie 😉

  • Ainsel

    Paulina…nie mozna byc ….holikiem bez nałogu
    Kamil to ze ejstes glodny wiedzy ze swiata to jeszcze nic nie robi z ciebie informacjoholika… no ludzie

  • Nie tylko jestem głodny wiedzy ze świata, ale też odczuwam silne emocje, gdy do tej wiedzy nie mam dostępu. Przygnębienie, irytacja, bardzo silna nuda, odczuwalny brak czegoś.

    Według wiki:

    Uzależnienie psychiczne (ang. psychological dependence), znane też jako psychologiczne, to nabyta silna potrzeba stałego wykonywania jakiejś czynności lub zażywania jakiejś substancji, której niespełnienie jednak nie prowadzi do poważnych fizjologicznych następstw.

    Niektóre objawy:

    * wzrost napędu związanego z poszukiwaniem środka uzależniającego

    * osłabienie woli

    * samooszukiwanie się usprawiedliwiające wykonywanie danej czynności (związane z psychologicznymi mechanizmami obronnymi)

    Te objawy akurat mam. Tak samo mógłbym powiedzieć, że jeśli ktoś bardzo długo pracuje i poświęca całe życie pracy, to po prostu chce zarobić i się spełnić, a nie jest wcale pracoholikiem.

     

  • Huge ego, sorry

    Pomijając dyskusję w komentarzach…

    Każdy jest jakimś tam -holikiem. W wielu przypadkach są to -holizmy niegroźne. Ale skoro nawet takie przyzwyczajenia z dziennego rytuału (bo wolę tak to nazwać) również podpina się pod -holizm, to -holikami jesteśmy wszyscy.

    I nie chodzi tutaj o to, jak wielu ludzi jest uzależnionych od komputera, Sieci. Bo chociażby pracując… ile stanowisk wymaga teraz pracy przy użyciu komputera? Nawet, jeśli ta osoba po przyjściu do domu nie siada do prywatnego komputera (albo prywatnego w ogóle nie ma), to zliczając godziny spędzone przed ekranem monitora w samej pracy pewnie dorównywałoby to rekordom prawdziwych nałogowców komputerowych.

    Twój -holizm (choć powtarzam: ja to „Twoje” nazywam częścią dziennego rytuału, coś jak kawa rano, gazeta do lunchu, czy papieros po seksie, ekhee, ekhee) jest niegroźny. Raczej na tyle Cię znam, by to stwierdzić, że w paranoję -holizmową nie wpadłeś…

    A jeśli już mam wziąc pod uwagę to, co zawarte w Waszych komentarzach… Prooooszęęęę… skoro coś takiego jest uzależnieniem psychicznym, to w takim razie wszyscy jesteśmy przeróżnymi -holizmowymi narkomanami.