Jestem jak Fin, czyli słowo o języku angielskim

Języ­ka angiel­skie­go uczę się od wie­lu lat. W dzi­siej­szych cza­sach jego zna­jo­mość jest bez­dy­sku­syj­nie przy­dat­na, a czę­sto wręcz wyma­ga­na. Więk­szość mło­dych Pola­ków uczy lub uczy­ła się tego języ­ka na róż­ne spo­so­by w swo­im życiu. W szko­le kła­dzie się naj­więk­szy nacisk na zna­jo­mość zasad języ­ka — gra­ma­ty­ki, popraw­nej orto­gra­fii i wymo­wy. Jed­nak przy for­mu­ło­wa­niu myśli w tym języ­ku poja­wia­ją się pro­ble­my. Ja mia­łem sto­sun­ko­wo nie­wie­le do czy­nie­nia z tym języ­kiem na co dzień w mowie. Wię­cej — w piśmie, szcze­gól­nie korzy­sta­jąc z Inter­ne­tu. Dla­te­go nie mam pro­ble­mu z popraw­nym pisa­niem po angiel­sku, czy też ze zro­zu­mie­niem arty­ku­łów, któ­re czy­tam.
Ostat­nio, pró­bu­jąc uczyć się pod­staw języ­ka fiń­skie­go, natra­fi­łem na cie­ka­wy arty­kuł, napi­sa­ny przez Fina, a doty­czą­cy zna­jo­mo­ści języ­ka angiel­skie­go przez Finów. Pisze on:

„(…) in a typi­cal conver­sa­tion betwe­en people from dif­fe­rent nations, the Finn is still try­ing to for­mu­la­te his first gram­ma­ti­cal­ly cor­rect sen­ten­ce when others have chan­ged the topic a few times”,

czy­li:

„(…) w typo­wej roz­mo­wie mię­dzy ludź­mi o róż­nej naro­do­wo­ści, Fin jesz­cze cią­gle skła­da swo­je pierw­sze gra­ma­tycz­nie popraw­ne zda­nie, pod­czas gdy inni zdą­ży­li już zmie­nić temat wie­le razy”.

To zda­nie dosko­na­le odda­je to, co czu­ję pod­czas roz­mów po angiel­sku. Jest to o tyle waż­ne, że ten język jest w mojej pra­cy pod­sta­wo­wym języ­kiem komu­ni­ka­cji z pra­cow­ni­ka­mi z innych kra­jów, a takie kon­tak­ty są czę­ste.
Podo­bieństw mię­dzy Pola­ka­mi i Fina­mi w kwe­stii nauki języ­ków jest spo­ro. Nacisk na popraw­ność gra­ma­tycz­ną, na popraw­ność (mniej wię­cej) wymo­wy. Mamy też wyra­zy, tzw. „fal­se friends”, któ­re brzmią podob­nie w angiel­skim, jak i w polskim/fińskim, ale zna­czą coś inne­go. Jed­nak zde­cy­do­wa­nie lepiej jest u Finów z osłu­cha­niem się języ­ka angiel­skie­go. Przede wszyst­kim, fil­my w tele­wi­zji są tam nada­wa­ne w ory­gi­na­le, z pod­pi­sa­mi. W Pol­sce nie­ste­ty jest to cią­gle wyjąt­kiem.

Jeśli chce­cie wie­dzieć wię­cej — zaj­rzyj­cie na wyżej zlin­ko­wa­ną stro­nę.