Trochę kultury

Cie­ka­we jest, że wie­le star­szych osób wyka­zu­je się nie­by­wa­łą hipo­kry­zją. Z jed­nej stro­ny narze­ka­ją na mło­dych i wyty­ka­ją im brak kul­tu­ry, z dru­giej — sami nie są lep­si. Zwy­kle są oni prze­świad­cze­ni o swo­jej wyż­szo­ści nad mło­dy­mi z racji wie­ku i uwa­ża­ją, że tyl­ko dla­te­go wszyst­ko im się nale­ży. Jestem wycho­wa­ny w duchu sza­cun­ku do star­szych i taki sza­cu­nek mam… ale do tych, któ­rzy tak­że sza­nu­ją dru­gie­go czło­wie­ka. Prze­cież jeśli ktoś za mło­du był cha­mem, to tym cha­mem zazwy­czaj jest do koń­ca życia.
Sytu­acja z tram­wa­ju. Sia­da­my z Pau­li­ną na wol­ne miej­sca, ja aku­rat usia­dłem na miej­scu dla oso­by nie­peł­no­spraw­nej. Tram­waj nie jest zapeł­nio­ny. Na pew­nym przy­stan­ku weszło spo­ro osób, w tym tak­że pewien star­szy pan, któ­ry sta­nął obok mnie, popu­kał w ramię, pod­su­nął pod nos legi­ty­ma­cję (praw­do­po­dob­nie legi­ty­ma­cję oso­by nie­peł­no­spraw­nej, cho­ciaż nie zdą­ży­łem tego spraw­dzić) i wydo­był z sie­bie magicz­ne sło­wo „Wstań!”. Po tym dodał jesz­cze „uro­śniesz tro­chę”. Ustą­pi­łem mu miej­sca i zaczą­łem roz­mo­wę z Pau­li­ną na temat kul­tu­ry star­szych osób. Roz­ma­wia­li­śmy dosyć gło­śno, a ów sta­ru­szek sie­dział obok. Po pierw­sze — zapo­mniał chy­ba, że ist­nie­ją pew­ne sło­wa typu „prze­pra­szam, pro­szę i dzię­ku­ję”, po dru­gie — wymu­sił na mnie czyn­ność, któ­rą i tak bym wyko­nał, gdy­bym go zauwa­żył, a po trze­cie — doci­nek o wzro­ście był wyjąt­ko­wo cham­ski. Po oko­ło 5–8 minu­tach roz­mo­wy sta­ru­szek ten (cho­ciaż praw­dę mówiąc oce­niam go na mniej wię­cej 50–55 lat) wstał, prze­pro­sił mnie szep­cząc do ucha magicz­ne sło­wo i wyszedł z tram­wa­ju. To jeden z nie­wie­lu sytu­acji w moim życiu, w któ­rych star­sza oso­ba zro­zu­mia­ła swój błąd i za nie­go prze­pro­si­ła.